Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2020

DZIWNI KLIENCI

Obraz
  DZIWNI KLIENC I Jeszcze trochę naiwni, Jeszcze trochę niezdarni, Spotykali się zwykle Na Rymwida w kawiarni. Ziarna w młynku kawowym Wywijały już twista, W tempie, które nabijał Artur - główny barista. Gdy się Artur oddawał Filo-parz-kawo-zofii, Oni brali, jak na złość, Irish coffee bez coffee. Zgniatał Artur więc ziarna, Nim je zdążył zaparzyć. Oni gnietli swe ciała, Z wypiekami na twarzy. Artur wtedy zastygał Jak lukrowy manekin, Bo chłonęli nie z pieca, Ale z twarzy wypieki. I się pienił jak mleko, Że mu tarty, te słone, Nasiąkają co chwila Jakimś mdłym feromonem. I tak kilka tygodni, Świątek, piątek, niedziela Zadręczała Artura Dziwna ta klientela. Do momentu, aż w menu Się umieścić odważył: Feromonem muśnięty Słodki wypiek z ich twarzy.

CREDO

Obraz
  CREDO Mówią do mnie: spróbuj białym. Biały moc ma, ma estymę. Myśli same będą gnały Nieskażone podłym rymem. Mówią do mnie: spróbuj wolnym. Puść już sylabiczne stery. Na co ci ten konik polny, Co wybija rytm na cztery? Mówię do nich: niech się wwierca, Niech wyciszy i ujarzmi Tę arytmię ciągłą serca. Ten ocean wyobraźni.

NIECH MI PAN WYBACZY...

Obraz
  NIECH MI PAN WYBACZY... Niech mi pan wybaczy, znów się pomyliłam. Ja nie chciałam pana skrzywdzić ani zranić. Jest we mnie po prostu jakaś podła siła, Że wciąż karmię mężczyzn tymi pomyłkami. Ależ oczywiscie, że żałuję trochę. Pamiętam jak rosła uczuć amplituda, Kiedy pan tak wodził swym stęsknionym wzrokiem, Myśląc, co ładniejsze: czy piersi czy uda. Ja się często mylę w sprawach dla mnie ważnych, Niech mi pan wybaczy, taką mam naturę. Może pan mi wydał się nazbyt poważny? Może nazbyt skryty pod swym garniturem? Może byłam mokra od słownych poideł, Którymi się poi spragnione kobiety? Pan tak pięknie szeptał: "Pani doda skrzydeł!", A ja przez pomyłkę zważyłam filety.

FUTRA I KORONKI

Obraz
  FUTRA I KORONKI   Przyszłam na świat w dzień jasny, Z jasną już wizją jutra, Że kąt będę mieć własny. I koronki. I futra.   Noc obnaża złudzenia. Śniłam zatem nad ranem Najpiękniejsze marzenia Koronkowo-futrzane.   Rozrastałam się śmiało, Rozrastały się mrzonki, Że otulą me ciało Futra oraz koronki.   Cóż? Marzenia przegrałam. Miast koronek i futer Czyjeś serce dostałam Lichym suknem okute.   By zagłuszyć tęsknotę Ciało co dzień oblekam W koronkową robotę, W ciepły kożuch od mleka.